Skąd się wzięliśmy
Kupiliśmy willę w 2016 roku — była wtedy dawnym ośrodkiem wczasów rodzinnych z lat 80., trzy razy odmalowanym, ale w środku oryginał: zachowane sztukaterie, drewniane podłogi, balustrady kute przez tutejszego kowala. Dwa lata remontu z architektem z Wrocławia, otwarcie w sezonie 2018. Nazwa Zielona Latarnia wzięła się stąd, że z balkonów pierwszego piętra widać latarnię morską Gąski z 1882 — w pochmurne wieczory rzuca zielony błysk co 4 sekundy.
Dla kogo to robimy
W sezonie (lipiec-sierpień) goszczą u nas rodziny szukające czegoś więcej niż all-inclusive — z mapą okolicy, lokalnym śniadaniem, plażą za rogiem. Poza sezonem przyjeżdżają pary na weekendy spa, delegacje z parków wiatrowych Mielno i konferencje firmowe na 30-60 osób. Nie próbujemy być wszystkim dla wszystkich. Jeśli szukasz dyskoteki, animatorów i bufetu non-stop, znajdziesz to 200 m dalej.
Czym się różnimy
Nie mamy zarządu w Warszawie, nie mamy sezonowego personelu z agencji, nie pchamy sprzedaży przez 12 OTA. Recepcjonistka pracuje u nas trzeci rok i pamięta gości po imieniu. Restauracja kupuje rybę u jednego rybaka w Mielnie i warzywa z gospodarstwa w Bobolicach. Śniadanie nie jest bufetem na sygnał — jest serwowane z karty, z opcjami dla wegetarian, wegan i bezglutenowców. To kosztuje więcej, ale daje pobyt, który Gość zapamiętuje.